czwartek, 14 maja 2026

Dzień, w którym czuję, że jestem

 … a kiedy uświadamiasz mi moją obecność


Przez uchylone okno słyszę śpiew ptaków — jestem,
Idę polną ścieżką, czuję ziemię pod stopami — jestem.


Krok po kroku, każdego dnia szukałam Ciebie.
Uczyłam się Ciebie,
Odkrywałam i budowałam siebie.
Ty wskazywałeś mi kierunek.


Dziś już wiem — jestem ciałem, jestem duszą


Wspaniałe jest to, że jestem.


Czuję swój oddech, swoje serce,
ale jestem też zapachem unoszącym się nad kwiatami,
jestem podmuchem wiatru poruszającym liście siwej brzozy,
jestem deszczem dającym ulgę suchej ziemi,
jestem puchem topoli opadającym na taflę wody


Ja jestem.


I nie trzeba już nic.


Dziękuję Ci, że jestem.
Kocham.


czwartek, 9 kwietnia 2026

Dzień oczekiwania

… a kiedy jestem w oczekiwaniu, tracę siebie


Oczekiwania są jak pusty dom, w którym umiera dusza.

Osnuwa go wszechogarniający smutek.

Okna — oczy — pustoszeją, tracą światło.

Z każdego kąta wyziera zawód.

Panuje bolesna cisza.


Nic mi się nie należy — raczej wszystko ode mnie zależy.


Wyrzucam z mojego życia oczekiwania.

Przypominam sobie, że zawsze dawałam radę.

Puste miejsce wypełnia siła.

Czuję ją w sobie.

Jestem bardziej świadoma.

Wróciła radość.


Dziękuję Ci

za kolejne lekcje,

za to, że jesteś ze mną każdego dnia.


Kocham.


środa, 18 marca 2026

Dzień wolności

…a kiedy przypominasz mi, że mam wolną wolę


Stworzyłeś mnie wolną, silną, prawdziwą

trenowałam tylko siłę

Wolność i prawdę, na dnie serca, pokrył kurz.


Uwierzyłam w teatr

rozdawałam siebie za słowa


Ty mnie zatrzymałeś

utkwiłeś mój wzrok w lecących ptakach

One nie wiedzą co to status ani opinia

— bądź wolna jak ptak — szepnąłeś


Innym razem pokazałeś mi kota

nie prężył się, nie udawał

chodził swoimi ścieżkami

żył swoim życiem


I zachwyciło mnie to

wspaniałość bycia sobą

prawdą

wolnością


prawdziwa siła


Dziękuję Ci, że wciąż prostujesz moje drogi

Kocham


poniedziałek, 16 lutego 2026

Dzień opieki nad sobą

 



… a kiedy zrozumiałam siebie tak doskonale, że stanęłam murem na swoich granicach.


Chcąc się poznać, nie patrzyłam na siebie.

Nie obserwowałam swojego bycia.


Przeglądałam się w krzywych zwierciadłach tych, których spotykałam.

Byłam taka, jaką mnie widzieli,

 w kawałkach lustra, w których mnie poznali,

Dla każdego inna.

Dla siebie — nieprawdziwa.


Obca.


Stąpałam niepewnie, bo nie wiedziałam, czy ja to ja.

Inni szli odważnie przed siebie.

Gdy ja kryłam się za drzewami, oni stali w słońcu.


Wtedy nie lubiłam siebie.

Pogubiłam się we własnym życiu.


Dziś patrzę sobie w oczy.

Jest spokojniej.

Jest bliżej.


Dziękuję Ci, że znów korygujesz mój kurs.

Obiecuję strzec i chronić siebie.

Kocham.


niedziela, 4 stycznia 2026

Dzień nowego roku


…a kiedy pozwalam odejść temu, co mi już nie służy, otwieram się na nowe.


Oczami wyobraźni widzę siebie,

stojącą na szczycie góry,

Olbrzymi wiatr szarpie moimi włosami, ubraniami…

Stoję z otwartymi ramionami i pozwalam mu zerwać ze mnie stare warstwy mojego życia, jedna po drugiej,

Gdy dociera do serca, cichnie,

Wówczas światło płynące z mojego wnętrza, łączy się z blaskiem słońca, wschodzącego na horyzoncie.


Zaczynam nowe życie, nowy rok


Dziękuję Ci, że oczyszczasz mnie z tego, co mi nie służy, że nie pozostawiasz mnie w ciasnej skorupie, że ciągle przywracasz mnie do życia

Kocham


niedziela, 21 grudnia 2025

Dzień Bożego Narodzenia



…a kiedy podejmuję właściwą decyzję



Otwarłam się na cuda,

więc narodziłeś się w ubogiej szopce —

w moim sercu.


Nie dałam Ci nic

poza otwartymi ramionami,

a otrzymałam mnóstwo:

lekcje, doświadczenia…


One otworzyły mi oczy,

obudziły ze snu.


Czuję spokój, spełnienie, sens.


Obfitość Twoich łask jest bezgraniczna

za jedno słowo: tak.


Teraz to jest Twój dom.


Dziękuję Ci, że w nim zamieszkałeś.


Kocham.


czwartek, 13 listopada 2025

Listopadowy dzień



…a kiedy nostalgia listopadowa wkrada się jak jesienna mgła…


Listopad płakał po szybach okien, że stracił wszystkie liście,

że słońce coraz rzadziej wpada — z coraz krótszą wizytą,

a kwiecień w zielonych listkach lśni w słońcu

i ciągle w kałużach się przegląda.


W blasku aromatycznych świec, przy herbacie z miodem,

listopad zaglądał głęboko w moje serce,

strącał suche liście, zamiatał śmieci, układał sprawy,

opłukał deszczem zakurzone wartości,

a na koniec otulił ciepłym kocem i uśpił, bym odpoczęła,

a wiosną zbudziła się gotowa na nowe.


Dziękuję Ci, że uświadamiasz mi,

że każdy jest inny i każdy ma swoją wartość,

że nie powinniśmy się porównywać.


Kocham i jestem wdzięczna.